|
Wpisany przez J.K.
|
|
Czwartek, 24 Grudzień 2009 19:07 |
|
Od szeregu już lat, zmorą urodzin, imienin, świąt różnego rodzaju są dostępne w sieci, czy telefonii komórkowej slogany, wierszyki, czy inne bzdury mające niby rozradować adresata. Dokładnie nie pamiętam kiedy...
To było jakieś 5 może z 7 lat temu. Dostałem SMS z ciekawym wierszykiem. To była wigilia. Naprawdę było śmieszne, dobrze napisane i przeczytawszy treść, natychmiast zacząłem wklepywać w mikro klawiaturę swojego telefonu odpowiedź, gdy tymczasem... Otrzymałem w trakcie pisania drugi i trzeci SMS. Ale skoncentrowawszy się na swojej pierwszej odpowiedzi, dokończyłem ją jak należy. Wysłałem z poczuciem ulgi i zadowolenia, po czym zacząłem przeglądać następne wiadomości. I... Oczywiście dostałem jeszcze pięć życzeń świątecznych o tej samej treści od całkiem różnych osób! Byłem załamany i wściekły! Teraz, gdy ten proceder stał się w Polsce tak nagminny, jak wyzywanie delikwentów od żydów i komunistów ewentualnie pedałów, przestałem wysyłać życzenia świąteczne tą drogą. Ale pojawiła się inna metoda. Internet. Oczywiście. Strona internetowa musi czymś przyciągnąć. Musi być treściowo dobra, graficznie interesująca i oferować coś, co przykłuje uwagę przypadkowego internauty na choćby kilkanaście sekund. Jeśli nie - porażka. Ale święta to doskonały sposób na promocję samego siebie. Portalik jeden z drugim, chcąc zwiększyć swoją popularność oferują wysłanie wiązanki tekstu ze stosownym obrazkiem do dowolnego adresata... No cóż. Określę to tak: proces wymóżdżania trwa. Nie będę składał życzeń poprzez ten portal, ani robił cokolwiek pod publikę. Jedno jest pewne. Życzę wszystkim wszystkiego naj, lecz jeśli ktoś pośle mi pocztówkę z jakiegoś portalu, lub tekścik zerżnięte skądkolwiek, zarżnę go swoim /dev/null-em na amen. I tyle. Ofiara skończona.
|