Krótko

Mając dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.

 

Albert Einstein

Gazeta PDF Drukuj Email
(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
Czwartek, 22 Październik 2009 20:29

Po co komu gazeta?

Już od najdawniejszych czasów, czasów jaskiniowców, a przynajmniej tych, żyjących w epoce poprzedzającej paleolit nowożytny* (-o tym potem), człowiek coś zapisywał. Jakieś bazgroły na ścianach jaskini, jakieś wyrzynanki w kamieniu, czy nieco później, cwanie odkrywszy papirus - na (prawie) papierze. Niestety pismo dało się mocno w skórę osłom i baranom. Nawet bardzo. Do dziś skóry zachwycają tatuażami. I to nie tylko te, leżące w gablotach muzealnych. Po co to wszystko?

 

Jaskiniowcy Zapis na czymkolwiek, ma służyć po pierwsze - sklerotykowi, by nie zapomniał, że ma sklerozę, po drugie innemu jaskiniowcowi, żeby dowiedział się tego, co piszący zapomniał, bądź ewentualnie nie mógł mu powiedzieć wprost. Z czasem ten pomysł, został podchwycony przez innych jaskiniowców - racjonalizatorów, którzy jęli spisywać w rozmaity sposób wszelakie rozmaitości. Przeważnie to, co leżało im na wątrobach i... I tak już zostało. Pismo rozwijało się stopniowo, z biegiem stuleci. Co raz więcej tumanów przyswoiło sobie sposób kodowania myśli za pomocą znaków i w ten sposób mogło dotrzeć do większej liczny ewentualnych, potencjalnych zainteresowanych. Dla analfabetów, już w czasach prehistorycznych wymyślono instytucję błazna, tragikomika, czy innego kabareciarza. W dwudziestym wieku, wydawało się, że pisma wszelkiej maści znikną na dobre, gdyż uroczyście z wielkim jazgotem, do jaskiń trafiło radio. Gazeta i książki jednak przetrwały - a to za sprawą nieanalfabetów, czyli tych, którym żółć zalegała na wątrobie. Oni po prostu nie mogli, nie pisać... W drugiej połowie dwudziestego wieku pojawiła się telewizja i śmierć wydawała się już pisana książkom i gazetom. Ale na przekór analfabetom, pismo przetrwało. No i wreszcie internet. Cóż to jest? Co mam napisać. Jeśli ktoś jest analfabetą i tak się z tej strony nie dowie... Ale, może ktoś mu to przeczyta więc:...
Historię literatury mamy już z głowy. Pozostaje się jeszcze zastanowić: czym różni się gazeta drukowana i internetowa od bloga i co z tego wynika. A więc blogi pisane są przez osoby, (nieanalfabetów) którym coś leży na wątrobie i traktują pisanie w internecie jako swego rodzaju kurację na coś, co im dolega. Internet pozwala na taką kuracje, gdyż nikt nie decyduje czy dany tekst nadaje, czy nie nadaje się do druku. Jeśli już cokolwiek powstało, do niego, do pacjenta, należy decyzja o ostatecznej publikacji.
Gazeta drukowana, jest o tyle różna od bloga, że cokolwiek zostało już w niej napisane, zostało wielokrotnie przeczytane, skorygowane, poprawione, wyostrzone, złagodzone zaś powstająca genialnie wysublimowana treść ma jedynie na celu zachęcić czytającego do przeczytania (czytaj: zakupu) kolejnego wydania. Za wszelką cenę... Gazeta internetowa - ma mniej więcej to samo zadanie, tyle tylko, że gejzerów niesamowitości zmieścić w nią można znacznie więcej. Czy gazeta drukowana może kiedykolwiek zniknąć? Proponuję obejrzeć film poglądowy o powstawaniu gazety:




Jeśli po obejrzeniu tego filmu myślisz, że najwyższy czas dać sobie spokój z drukiem gazet - jesteś analfabetą!

*Paleolit nowożytny - to epoka, która nastąpiła w czasie, w którym informacje dotyczące lokalizacji zwierzyny łownej, przestały być podstawową wiedzą niezbędną do życia i dobra ludzkich społeczności. Paleolit nowożytny rozpoczął się mniej więcej wówczas, kiedy zaczęto drukować pierwsze gazety (początek XVII wieku). Człowiek co prawda, nie przestał kierować się podstawowymi potrzebami fizjologicznymi, instynktami, oraz żądzami, jednak od tamtej pory, może również o tym przeczytać.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."