No nie mogę się nie irytować, widząc spikera telewizyjnego, próbującego za wszelką cenę zatrzymać pękającego banana! Kiedyś, dawno temu, zobaczyłem w głównym wydaniu dziennika TVP 1 krótki felieton o kimś, kto określał się mianem Naczelnego Antyfaceta IV Rzeczpospolitej. Po zakończeniu "materiału", redaktor wycedził coś z siebie, to śmiejąc się, to próbując zachować poważną minę, jak przystało na prezentera tak ważnej uroczystości jak "główne wydanie dziennika" przystało. Szukam na youtube.com... Znalazłem podobny "materiał" do tego, który wówczas widziałem.
Tu również spiker próbuje dość nieskutecznie panować nad sobą... Ale mniejsza ze spikerami. Do rzeczy.
Wrzucając w niezastąpiony google zapytanie o mężczyzn w spódnicach, sukniach, szpilkach trafiłem na całą masę stron, które w jakiś sposób traktują o temacie. Mało tego. Okazuje się, że temat jest szalenie popularny na całym świecie! Są strony konkretnych osób, porady, zdjęcia, linki do sklepów, projekty dyktatorów mody oraz przeróżne sondarze. Co ciekawe - sondarzewskazują zdecydowane, bądź przynajmniej przychylne nastawienie do wizerunku mężczyzny w spódnicy! Wszedłem również na jakiś angielskojęzyczne forum, w którym ktoś (mężczyzna) wypowiadał się że nieświadomy tego trendu w modzie, niesłyszawszy przedtem o transwestytyzmie, założył garnitur, pożyczone kozaczki na szpilkach i wyszedł tak ubrany na ulicę! Oczywiście spotkał się ze zdezorientowanymi spojrzeniami przypadkowych przechodniów, ale również usłyszał przychylne komentarze. Owszem. Głosy krytyki pojawiły się również, jednak odniósł bardzo pozytywne wrażenia po swoim krótkim spacerze. Z osób prywatnych, w Polsce - najbardziej znaną postacią jest oczywiście Antyfacet IV Rzeczypospolitej - jak sam się określa!
Prowadzi akcje uświadamiania społeczeństwa i nade wszystko jest odważny! Bardzo dobry artykuł na jego temat, można znaleźć na studente.pl i gorąco zachęcam do zapoznania się z nim.
Z kolei inny facet w szpilkach, Maciej pisze na forum kafeteria.pl, korygując to, co napisała o nim pewna gazeta: "Wiem, że mężczyzna w szpilkach wzbudza większe emocje niż kobieta w krawacie. Być może największe emocje przeżywa noszący je facet. Jak dla mnie to coś niesamowitego. Nie mogę porównać tego z niczym standardowo dostępnym dla mężczyzn. Kiedyś bardzo się tego wstydziłem i mogłem jedynie próbować wyobrazić sobie jakie to może być uczucie. Gdy po raz pierwszy wyszedłem na wysokich obcasach na ulicę, to już wiedziałem, że nigdy bym nie umiał sobie czegoś takiego wyobrazić. Po pierwsze myślałem, że się zabiję - potworne chodniki. Po drugie szybko zaczęły boleć mnie nogi w okolicy łydek. I po trzecie bałem się przechodzić przez ulicę, gdyż nie mogłem rozwinąć zbyt dużej prędkości, zatem w razie czego bym nie uskoczył. W ogóle na obcasach czułem się bardziej bezbronny niż zazwyczaj. Gdy po raz pierwszy te wysokie obcasy miały charakter szpilki, to było jeszcze gorzej. nogi wykrzywiały mi się na boki i nie mogłem powstrzymać ich drżenia, kiedy stałem w miejscu. I jeszcze ten ucisk w palce! W ogóle miałem za małe te buty. Takie oto ciężkie początki były. Ale przynajmniej już wiedziałem co czują kobiety i bardzo mi się to podobało, że wiem. Gdyż traktowałem noszenie szpilek jako coś zakazanego dla mężczyzn. Taki element dyskryminacji ze względu na płeć (element opresji wobec mężczyzn?). A nosząc szpilki tak jakby mówiłem do kobiet: "patrzcie, mężczyzna też ma wybór między glanami a wysokimi obcasami". I to było to. Tylko musiałem nauczyć się w nich chodzić i zdobyć skądś większe rozmiary. [...] Jeśli ma się dobre, dopasowane buty i przeszło się pewien trening, to chodzenie w szpilkach wcale nie musi się wiązać z bólem i zmęczeniem. " Co przemawia za tak nietypowym, kontrkulturowym sposobem bycia, sposobem ubierania się: Antyfacet: "Z doświadczenia wiem, że im wyższy but, tym stabilniejszy na nierównych odcinkach drogi. To jest prosta mechanika. Poza tym zauważyłem, że w butach na obcasie mam lepszą postawę, nie garbię się. Więc jeśli nie muszę biegać, przeskakiwać przez płot lub pchać samochodu, to szpilki są dla mnie idealne."
Antyfacet o współczesnych kobietach: "W dzisiejszych czasach rola kobiet i mężczyzn uległa zmianie. To kobiety często dominują, robią kariery, manipulują nami. To one są z Marsa a my z Wenus. To one się wyemancypowały, mogą ubierać męskie stroje, a my wciąż jesteśmy trzymani w ryzach. Trzeba to zmienić. Płeć nie może być więzieniem."
I dalej w tym samym tekście: "Zazwyczaj okazywało się, że nie mam im czym zaimponować. Wyglądały subtelnie i kobieco, a tak naprawdę były bardzo męskie w takim stereotypowym ujęciu. W końcu stwierdziłem, że uczestniczę w jakiejś maskaradzie. Że muszę odgrywać przed kobietami jakąś sztucznie narzuconą mi rolę. A one zachowują się jak maszyna kalkulacyjna, która chce mną manipulować." I w innym miejscu o wykładowczyniach na Uniwersytecie Wrocławskim: "[...]przecież stada butchowatych chłopczyc w Twoich murach wykładających, które nigdy jeszcze do roboty nie stawiły się w spódnicy i pończochach, uszy mają nawet nieprzekłute pod kolczyki, zero malowanek, a za to spodnie i płaskoobcasowe buty. I na ich widok nikt się nie bulwersuje!" - bulwersuje się (chyba nie bez racji) Antyfacet RP. I w tym samym artykule pojawia się już scena dyskryminacji. Przeglądając wypowiedzi przeciwników można znaleźć takie słowa: forum.interia.pl "O nie...Ś wiat się przewraca. Niedługo dojdzie do tego, że mężczyźni zaczną zakładać sukienki i tipsy." No cóż... Już zakładają...
Bardzo długi i ciągnący się miesiącami wątek można śledzić na wizaz.pl. I jest to o tyle ciekawe, że wśród różnych głosów, zarówno za jak i przeciw, to głównie kobiety wypowiadają się przychylnie. "Przy okazji można dowiedzieć się kilku ciekawostek, na przykład jak kobiety postrzegają mężczyzn. Pewne podsumowanie przedstawiła Magdalena Kacalak w portalu dziennik.pl (Tak! Nawet dziennik.pl!) "Następny krok metroseksualnych mężczyzn", która pisze: na wysokich obcasach mężczyźni robią krok w kolejny etap przemiany facetów. Jeszcze kilka lat temu mówiło się o rewolucji obyczajowej" - powoli, staje się ona faktem - dodam już od siebie.
Temat facet w szpilkach i spódnicy mimo, że spotkałem się z nim już wiele razy "przyszedł" do mnie z internetu. Zastanowiło mnie co można znaleźć w internecie na ten temat, wyłączając kwestie transwestytyzmu i transseksualizmu. Po kilku zapytaniach w google , otrzymałem taką masę odnośników, zdjęć, wypowiedzi, wywiadów i reportarzy, że miałem poważny problem by to połączyć w jakąś zwartą, spójną całość i wyciągnąć jakąś sensowną myśl na zakończenie. Jednak przejrzawszy (nieznaczną) część z tych materiałów, przynajmniej tych lepiej opracowanych, oraz zapoznawszy się z opiniami osób z przeróżnych for dyskusyjnych można wyciągnąłem pewien wniosek. Facet w spódnicy i w szpilkach jest na dzień dzisiejszy zjawiskiem niezwykłym. Lecz wkrótce już nikogo dziwić nie będzie, bo właściwie dlaczego miałby dziwić?.
Ja też czasem wrzucam coś w gugla i wyszedł mi Twój blog. O ile rzeczywiście faceci w szpilkach to może być następny krok w stronę metroseksualizmu, o tyle nie zgadzam się z przyrównywaniem szpilek do spódnic. Szpilki, jak sądzę są dość niewygodne, dla odmiany kilty i męskie spódnice są bardzo wygodne, dużo wygodniejsze od spodni, do tego zmniejszają ryzyko chorób męskich narządów i sątradycyjnie męskie! Kilty i męskie spónice nie są (a przynajmniej nie powinny być) wyrazem metroseksualizmu!
Zapraszam na blog kiltowy strikemastera.