Krótko

Obelgi to argumenty tych, którzy nie mają argumentów.

 

Jean-Jacques Rousseau

Noc na Ziemi PDF Drukuj Email
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Środa, 30 Grudzień 2009 13:36

Właśnie obejrzałem film Jima Jarmusha "Night on earth" czyli "Noc na Ziemi". W pięciu scenach spotykamy się ze zdarzeniami rozgrywającymi się w taksówkach w różnych miastach świata. Los Angeles, New York, Paryż, Rzym i Helsinki. Do najbardziej urzekających należą jednak sceny z miast europejskich, a w szczególności sceny z Rzymu. Wesoły i wygadany taksówkarz ma zawieźć gdzieś księdza o godzinie czwartej nad ranem. Jest ciemno, ulice opustoszałe, tylko pędząca szaleńczo taksówka i prowadzący ją Toskańczyk, który w rwącym monologu spowiada się ze swego życia... Ale co tam. Załączam ten monolog (we fragmencie), gdyż jest wspaniały. I zachęcam do obejrzenia całego filmu. Powala z nóg! Naprawdę!

 

Noc na Ziemi Ksiądz: - Niebezpiecznie jest jeździć w nocy w ciemnych okularach.
Taksówkarz: - Wielkie dzięki ojcze. Założyłem je rano i całkiem o nich zapomniałem. Teraz znacznie lepiej widzę. Naprawdę. Jestem niczym ślepiec, który cudem odzyskał wzrok. Stokrotne dzięki. Wszystko w porządku proszę księdza?
- Tak synu.
- Zdaję sobie sprawę,że może to się wydać księdzu dziwne... ale jesteśmy sami... jest noc... i choć wstyd się przyznać...chciałbym się wyspowiadać.
To nie jest odpowiednie miejsce synu.
Noc na Ziemi Wiem, jesteśmy w taksówce a nie w kościele. Ale ja bardzo, ale to bardzo chcę się wyspowiadać.
Spowiedź mój synu to akt anonimowy. Kościół ma za zadanie strzec tej anonimowości. W przeciwnym razie... sam rozumiesz.
Skoro tak księdzu zależy na anonimowości,mogę przysiąc, że nikomu nie pisnę słowa. Nie pochodzę stąd. Jestem Toskańczykiem. 15 lat jeżdżę po Rzymie i klnę się na Boga,
że nie zdarzyło mi się wieźć dwa razy tej samej osoby. Nawet gdybyśmy spotkali się za 10 lat i tak nie poznam księdza w biskupich szatach. I nie będę na księdza patrzył. W końcu muszę prowadzić. Byłoby łatwiej gdybym spisał grzechy na kartce. Mimo to pragnę się wyspowiadać. Proszę niech się ksiądz zgodzi. Nie policzę księdzu za ten kurs. Dobrze? Jeśli mnie ksiądz nie wysłucha, będę się smażył w piekle.
- Tak nie można synu.
- Mam na sumieniu wiele grzechów,z których muszę się wyspowiadać. Zaczęło się gdy miałem 12 czy 13 lat. W tym wieku chłopcy wyrastają na prawdziwych mężczyzn. Nie wszyscy zresztą, bo ja jestem mniej Noc na Ziemi więcej postury księdza. Dorastając czujemy wzbiera w nas... ...pragnienie miłości, czułości i seksu. Czujemy potrzebę rozładowania, zaspokojenia. Rozumie ksiądz o czym myślę. Zaspokojenia wzbierającej w nas żądzy. Ponieważ mieszkałem na wsi, nie miałem kontaktu z wieloma kobietami. Byłem jeszcze dzieckiem, a mimo to jak dorosłym mężczyzną  targały mną żądze, którym nie sposób było dać upust. Wreszcie wpadłem na pomysł... a właściwie nie ja... jeden z moich genialnych kolegów... by ulżyć sobie... Wie ksiądz o co mi chodzi. uprawiajšc seks z dynią. Dynie są ciepłe, miękkie, wilgotne, z nasionami w środku. Takie krągłe. Braliśmy je i... niech mi ksiądz pomoże znaleźć odpowiednie słowo. Rozładowaliśmy się... bzykając dynie. Po pewnym czasie skończyłem w tym. Nie wiem jak koledzy, w końcu to nie mój interes. Mnie przestało to bawić. Bo wyrastając na mężczyznę wrażliwego, a nawet religijnego, poczułem i jestem pewien, że ksiądz się z tym zgodzi, że człowiek nie pragnie miłości z warzywami lecz z istotą żywą. Istotą która potrafi się poruszać, jest miła, umie spojrzeć w oczy, a co najważniejsze jest obdarzona duszš. Otóż mieliśmy owieczkę, piękną jak marzenie. Szkoda, że jej ksiądz nie widział. Była zgrabna, Noc na Ziemi miła i słodka. Wołałem na nią Lola. W niczym nie przypominała innych, wstrętnych starych owiec. Była tak delikatna, subtelna. Miała miękką wełenkę, duże oczęta, którymi mnie obserwowała, czego z początku nie zauważyłem, i miły słodki głosik. Jak ona rozkosznie beczała. Urzekła mnie bez reszty. Słychać chyba różnicę. Poruszała się dostojnie. Nie tak jak inne. Zawsze czyściutka. Podchodziła, a ja... sam nie wiem kiedy, rzucałem się na nią. Coś wspaniałego proszę księdza. To była piękna, powiedziałbym nawet zmysłowa cud-miód owieczka. Potrafiła wyjść z zagrody i zbliżyć się do mnie. Nie raz wprawiała mnie tym w zakłopotanie bo byłem w towarzystwie przyjaciół. Bałem się, żeby się nie zorientowali. Czułem się głupio. A w końcu zauważył to mój ojciec. Ech. Wie ksiądz co zrobił? Sprzedał ją. Sprzedał ją... Wydał ją w łapy rzeźnika. Moją Lolę! W łapy owłosionego,zawsze spoconego, tłustego prymitywa. Obleśnego i przerażającego typa. Straszne. Moja Lola sprzedana za 80 tys. lirów. Przeżyłem taki wstrząs, że od tamtej pory nie jadam mięsa. Do dziś, gdy ktoś proponuje mi potrawę z jagnięcia, odmawiam. Warzyw też prawie nie jadam z uwagi na dynię. W ogóle bardzo mało jem. To przez ten szok, który wtedy przeżyłem. Proszę księdza, rozumiem, że to wszystko ciężkie grzechy ale ostatecznie to są grzechy miłości.
[...]
Mój brat Vincenzo też mieszka w Rzymie. Jest hydraulikiem. Naprawia rury kanalizacyjne. On i moja bratowa Monica zaprosili mnie kiedyś na kolację. Mają ładną suczkę, bardzo inteligentną. Zdążyliśmy zjeść a tu dzwoni telefon. Awaria w jakimś wieżowcu. Podobno mieli tam istny potop. Brat chwycił torbę z narzędziami i wyleciał z domu jak z procy. W ten sposób zostałem sam z Monicą. Co to za kobieta. Szkoda, że jej ksiądz nie zna. Śliczna jak z obrazka. Zawsze się jej podobałem. Obrzucała mnie takim osobliwym spojrzeniem bratowej.
Kiedy składałem jej życzenia po ślubie, zrobiła dość dziwną minę. Wyszła za mojego brata, ale jesteśmy do siebie podobni. Jestem nawet przystojniejszy. Tak więc zostałem sam na sam z Monicą. Ona zaczęła zmywać i pochyliła się nad zlewem. Siedząc za nią, chcąc nie chcąc widziałem jej pośladki. Dwa ogromne pośladki. Co za dupsko. Mówię ojcu nie z tej ziemi. Miała białe majteczki. Trochę się podwinęły i było widać cały pośladek. Drugi był częściowo zakryty. Krew we mnie zawrzała. Do tego ona odwróciła się i zmierzyła mnie wzrokiem, który tak dobrze znałem. Nie wytrzymałem i rzuciłem się na nią. Skoczyłem na Noc na Ziemi ten śliczny tyłeczek. Różowy, miękki, okrąglutki jak dynia. Jej wełniane majtki przypominały mi owieczkę. Dynia, owieczka, bratowa. Byłem w siódmym niebie. Wkrótce wylądowaliśmy na podłodze. Co za rozkosz. Nie uwierzy ksiądz, ale było nam jak... w raju. Cudownie. Pomyślałem... to żona brata. Ale nie mogłem się powstrzymać. Powtarzałem sobie "To twoja bratowa przestań!" Ale nie mogłem. Mijały godziny, a ona krzyczała I ja krzyczałem. To było piękne. Można było skonać z rozkoszy. W końcu ją odwróciłem. Zacząłem całować po szyi i cudownych piersiach. Pieściłem ją przez całą noc. Nigdy się tam więcej nie pokazałem. Wprawdzie brat niczego się nie domyślił, ale przecież ona jest jego żoną. Kiedy się czasem spotykamy - uśmiecha się. Pytam ją "Pamiętasz jak nam było dobrze?" To był istny raj na ziemi. Moja piękna szwagierka. Zaiste cudowna istota. Jeśli nie kochał się ksiądz jeszcze ze swoją szwagierką, powinien ksiądz spróbować. Na pewno będzie księdzu jak w niebie. Potem się ksiądz wyspowiada i z głowy. To grzechy z których trzeba się wyspowiadać, ale dają nam przecież tyle radości. Ach ta Monica. Cudo. Proszę księdza...
Noc na Ziemi Chyba się ksiądz nie przejął. Może zasnął? Ojcze? Jasna cholera! Niech ksiądz nie żartuje! Proszę księdza?! Niech to licho! Chyba się ksiądz nie... Przecież nie mógł ksiądz wykitować. Nic nie słyszę! Słyszy ksiądz to ja taksówkarz! Jak Boga kocham zabiłem go! Co ja zrobiłem! Zabiłem księdza! Gorzej! Biskupa! Wsadzą mnie do pudła! Ile lat dostanę za zabicie biskupa? 20? 30? Śpi ksiądz? To taki żart prawda? Zabiłem księdza! Napiszą o mnie w gazetach! "Taksówkarz zabił biskupa" Brat dowie się o Monice. Niech to diabli. To był taki sympatyczny księżulek. Taki wrażliwy. Nie powinienem był mu opowiadać o owieczce i o Monice. Niech mi ksiądz wybaczy. Teraz naprawdę usmażę się w piekle.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
FrytkaPunk   |2010-01-06 09:54:22
Pewnie Ohmlet będzie musiał wyrzucić mój komentarz, bo jak zwykle jest na
niskim poziomie.
Otóż, kiedyś szliśmy po górach kilka dni i po zejściu w
doliny kolega się musiał wyspowiadać. Mówił księdzu, że nie mógł już
wytrzymać i zgwałcił jedną na oczach rodziny.
A ksiądz: A co na to
powiedziała rodzina zgwałconej?
Beeee, beeee, prosze księdza.

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."