Podobne
| Google Earth i garść wspomnień |
|
|
|
| Wtorek, 05 Maj 2009 19:54 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Od dawna już używam google map, gdyż jest to szybka tania i bardzo precyzyjna metoda odnajdywania różnych miejsc na Świecie. Od razu można wpisać miasto i dokładny adres, by odnaleźć drogę do np. starego znajomego z lat dzieciństwa, który przeniósł się gdzieś... nie wiadomo dokładni gdzie, ale zaopatrzył nas w swój nowy adress. Mało tego. Możemy włączyć sobie obraz satelitarny i zobaczyć jak wygląda jego okolica.
Ale tego też mało! Na mapie okolicy często pojawiają się różne znaczki, są to na przykład linki do wikipedii, które opisują daną miejscowość, dany budynek, czy zdarzenie, które kidyś miało tu miejsce. Jakby tego było mało, często można zobaczyć różne zdięcia, które użytkownicy google wklejają, by tym samym zobrazować jak wygląda to miejsce w rzeczywistości. Możliwości map Google jest masa, od określania tras przejazdu pomiędzy odległymi miastami, aż po określanie ścisłej pozycji geograficznej np. po wpisaniu 49 54 51N 19 00 08E mapa wskazuje wejście na dworzec kolejowy miejscowości z której pochodzę. Można też wpisać kod pocztowy z Polski. Np: 43-501 albo EH5 2HT - to adres kogoś w Edynburgu (nie wiem kogo - tak strzeliłem). Z mapą google można robić fajne rzeczy. Ale powiem znowu: To jeszcze nic! Mamy jeszcze Google Earth! A to już inny świat. No, nie do końca. To nasz Åšwiat, ale z darmowym programem o niespotykanych dotąd możliwościach. Nie tylko można robić to wszystko co z mapami Google, ale robić to interaktywnie, bardziej realistycznie i ze znacznie większymi możliwościami, niż dają nam same mapy! Czy ktoś jeszcze kupuje te pokręcone mapy turystyczne PTTK? Pytam, bo nie wiem czy to wydawnictwo ma jeszcze jakąkolwiek rację bytu! Wiadomo, że w czasie długich górskich wypraw, mapy sie niszczą, ścierają i nawet markować szlaku którym się idzie nie wypada, bo szkoda papieru i w ogóle. A po co to wszystko? Drukarka, Google-maps i już! Ale to jeszcze nic. Wybierając się na wyprawę można dokładnie zobaczyć co ciekawego jest w okolicy, jakie podejścia, jakie ciekawe miejsca, jakie ścieżki i dokąd prowadzą. Z doświadczenia wiem, że znajomość ścieżek może być bardzo pomocna. Na mapach PTTKu prawie ich nie było, bądź były tak zamarkowane, że zabłądzenie było stuprocentowe! Ileż się nakląłem szukając szlaku, który miał być nie dalej ,niż 50m! Mieliście to samo? Wiecie jakie to irytujące a czasem może być nawet niebezpieczne. Ale jest na to rada. Uruchamiacie sobie Google Earth, wsiadacie do symulatora lotu (TAK!) i lecicie sobie taką Cesną nad miejscem waszej przyszłej wędrówki. Poznajecie okoliczne lasy, wzniesienia, miejscowości rzeki i różne ciekawostki, używając symulatora (!) i prawdziwych map satelitarnych, często bardzo dokładnych wraz z całą rzeźbą terenu w 3D! Jak to wygląda? No tak: Sentymenty, czyli garść wspomnień. A tak przy okazji... Ciekawe co Frytka powie na zdięcie nr 14? Mówiąc szczerze, miałem niezły ubaw i latając w tym symulatorze i aż łezka ciekła na wspomnienie wypraw na przykład na zamieszczony obok szczyt Å»aru i zbiornik elektrowni wodnej pod jego szczytem. Cała ta okolica jest piękna, dolina Soły i wspaniały widok na Beskid Mały na wschód od żaru. Ze szczytu jest najlepszy widok. Wracając na chwilkę do technicznych spraw samego symulatora: można wygrać jeden z dwóch dostępnych samolotów. F16 - łatwo i szybko można wszędzie dolecieć. Niestety sprawy się komplikują, gdy chcemy dokładniej przyjrzeć się jakiemus terenowi, gdyż F16 lata za szybko. Moja pierwsza wyprawa do Polski z Londynu wiodła przez Paryż, Wenecję, Karlowe Wary, Kraków, Ogrodzieniec by w końcu wymanewrować nad Czechowice. Trochę nerwów to kosztowało, ale obyło się bez katastrofy. Cesna jest znacznie lepszym rozwiązaniem. Lata prawie dziesięć razy wolniej, więc można się naoglądać. Latając sobie przez ładnych parę godzin robiłem zdięcia i oczywiście wspominałem. Szczególne wspomnienia mamy z pierwszej wyprawy do Wisły Głębce, którą w roku Pańskim... nie pamiętam w którym... ubiegłe stulecie to było przedsięwzięliśmy z Frytką i Naleśnikiem. Zima, wysoki śnieg i trzech wariatów na opuszczonym przez żywe duchy szlaku.
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||



