Podobne
| Jaskiniowiec |
|
|
|
| Poniedziałek, 21 Wrzesień 2009 00:00 | |||||||||
|
Kim są jaskiniowcy? Właściwie zawsze czułem się jaskiniowcem ale dokładnie nie potrafiłem sobie wyjaśnić dlaczego. Zacząłem się nad tym zastanawiać i próbować dociec, jakie to cechy szczególne mieli prehistoryczni jaskiniowcy i jakie cechy powinien mieć współczesny jaskiniowiec. Po wieloloetnich i owocnych badaniach nad zjawiskiem jaskiniowca, doszedłem do wniosku, że wiem w czym rzecz.
Jaskiniowcy musieli coś jeść, więc w tym celu wybierali się na tak zwane polowania. Ze znalezieniem porównania w czasie obecnym nie ma najmniejszego problemu, gdyż w końcu cóż robimy w sklepie, jeśli nie polujemy na coś, co przypadnie nam do gustu? Zdobycze z polowania, podobnie jak i nasi przodkowie zanosimy do swoich jaskin. Dlaczego? Powody są dwa. Pierwszy - by ukryć zdobycz przed innymi jaskiniowcami, tudzież innymi zwierzętami, które z pewnością miałyby z tejże zdobyczy znacznie mniejszy pożytek, niż my. Poza tym, należy nam się coś z życia. Mając zdobycz pod ręką, zawsze szybko i wygodnie możemy po nią sięgnąć kiedy zajdzie taka potrzeba, czy cheć. Więc i powierzchnia magazynu podręcznego, jakim z definicji staje się jaskinia, nabiera dodatkowego znaczenia. Im jaskinia większa - tym lepiej. I bynajmniej nie chodzi tu o to, by się więcej jaskiniowców wepchnęło do środka. O co to, to nie. To nasza jaskinia jest i basta! To z kolei implikuje kolejną zależność. Jeśli jaskinia jest nasza - obcym wara. No chyba, że proszony gość na wodę ognistą wpadnie. Reszta musi sie trzymać z daleka i nie zaglądać do środka. Jeszcze czego! Każdy jaskiniowiec ma swoje sprawy i sekrety i nikomu nic do tego. Jaskiniowiec zna swoją okolicę jak swoją własną jaskinię. Wie co się dzieje wokół, co w trawie piszczy, kiedy i gdzie się schować, gdy robi się niedobrze. Oczywiście wszędzie dobrze a w jaskini najlepiej. Jednak jeśli jakiś gad zaskoczy cię za rogiem - wiesz gdzie wiać, bądź na które drzewa się wspiąć. Jaskiniowcy nie tworzą państw, nacji, królestw, czy innych takich bzdur, bo i po co. Liczy się tylko on, jego żołądek i najbliższa rodzina. Rozumie go dobrze, tylko jaskiniowiec zza rzeki, i ci, mieszkający z drugiej strony góry. Mają nawet podobny język, więc jakoś się na ogół dogadują. Resta jest powodem do żartów. Tyko pojawił się z czasem mały problemik. Nuda. Ileż można patrzeć na te same twarze, gadać o pogodzie, czy o smaku upolowanego szczura. Jaskiniowiec wymyślił więc hobby. Problem nudy, został tym samym rozwiązany. Nuda. Nuda, nuda. A może by coś tu namalować... A swoją drogą, ciekawe kiedy kobieta jaskiniowca po raz pierwszy poprosiła swego samca, by ten pomalował ściany?... Tak czy owak, kimkolwiek jesteś, witaj w MOJEJ jaskini! Jednocześnie lojalnie zapewniam, że na tych stronach NIE panuje demokracja, poprawnośćć światopoglądowa i polityczna, równouprawnienie, prawo większości do znęcania się nad mniejszością, powściągliwy i poprawny język czy inne takie pierdoły. I jeśli jeszcze nie zniechęciło cię do mojej jaskini, to zapraszam dalej.
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |




