Krótko

Aliena vitia in oculis habemus, a tergo nostra sunt

 

cudze błędy/winy mamy na oku, nasze poza nami (Seneka)

Bohater czterech zdań PDF Drukuj Email
(5 głosów, średnia ocena 4.40 na 5)
Wtorek, 25 Sierpień 2009 15:57

Czytam sobie portale emigrantów zarobkowych i nie tylko. Są nawet całe serwisy, ładne kolorowe i z obrazkami, mniejsze i większe - do wyboru. Ale w środku nic szczególnego. Polak napada na Polaka, ktoś komuś podpala mieszkanie, ktoś kogoś okradł itp. Takie typowe i powszechne, wśród Polaków na emigracji i nie tylko. Właściwie nie ma się nad czym rozwodzić. Ale pojawił się jeszcze inny wątek. Ktoś popełnił samobójstwo skacząc z mostu. Czy to z resztą ważne w jaki sposób to zrobił? Raczej nie. Ktoś targnął się na swoje życie i zrobił to skutecznie. To nawet nie jest artykuł, tylko wzmianka. Cały tekst to cztery zdania. Cztery zdania o ludzkiej śmierci.

 

Na ogół takich informacji gazety, czy portale nie podają. No bo i po co. Skoro nie ma winnego, skoro nie ma wyroku, skoro nie można zobaczyć sprawcy za kratami, usłyszeć "ile dostał" i czy w naszej opinii, wyrok był dostatecznie surowy, to właściwie nie ma się czym zajmować, nie ma o czym pisać. To prawda, że są samobójstwa. Wszędzie. Mnie jednak zastanawiają wypowiedzi ludzi, którzy utworzyli komentarze do tego artykułu.

W pierwszym wpisie dziewczynka posługująca się uroczym pseudonimem mówi, że poszedł na łatwiznę, a problemy zostawł rodzinie. No to zastanowmy się. Skoro popełnił samobójstwo, to znaczy, że miał problemy. Problemy były na tyle poważne, że stawką stało się jego życie. On sam miał te problemy i sam stwierdził, że go przerosły. No przecież to ewidentnie wynika z tego, co zrobił - skoczył. Jeśli zaś tak, to ja się zapytam, gdzie w takim razie była rodzina? Gdzie byli przyjaciele, nawet znajomi? Gdzie? Aha. Zajmowali się swoimi problemami i nie mieli czasu dla bliskiego. Więc człowiek z problemami, który skacze z mostu to samolubny osobnik, który ma w nosie problemy rodziny i przyjaciół i myśli tylko o obie - tak? Może ktoś się ze mną nie zgodzić, ale ja to nazwę po swojemu - hipokryzja.

Dyskusja przenosi się na publiczne forum. I co z tego wynika? Właściwie nic. Oczywiście, są klasyczne do obrzydzebnia, puste słowa współczucia osób, które bardziej, lub raczej mniej związane są z tym co się stało, ale "czują się" zobowiązane wrzucić swoje trzy srebrniki do skarbonki postosłowia. Ktoś bliżej nieokreślony dostaje pogróżki od niewiadomo kogo i... I sprawa umarła. Koniec wpisów. Pewnie już po pogrzebie i po sprawie.

Poszperałem sobie w wikipedii i podam taki oto cytat: "samobójstwa są wynikiem dezintegracji życia społecznego i występują częściej w zbiorowościach, w których istnieją słabsze więzi społeczne". Oczywiście zachęcam do przeczytania całości. Fragment (dowolny) wyjęty z kontekstu, raczej nie ma zastosowania. Dlatego też, od razu ciśnie się na usta pytanie: dlaczego wybrałem akurat ten fragment?

Już tłumaczę. Z czterozdaniowego artykułu, oraz z komentarzy, wiemy tyle, że chłopak popełnił samobójstwo gdyż miał kłopoty z członkiem rodziny (przynajmniej jednym). Ewidentnie nie miał żądnego wsparcia ze strony dalszych członków rodziny, przyjaciół, no i przede wszystkim mógł się czuć dodatkowo wyobcowany - przecież znalazł się na obczyźnie. Dlatego też, przytoczony cytat pasuje doskonale. Często słyszałem, że "samobójcy to wariaci", ale zawsze uważałem, że osobnik zdolny wypowiedzieć te słowa, musi się wykazać inteligencją nie wyższą niż 60 punktów (IQ).

Z własnego, życiowego doświadczenia wiem, że tam, gdzie w grę wchodziło odtrącenie, izolacja człowieka, brak wsparcia ze strony przyjaciół czy rodziny oraz nawarstwienie się innych problemów, na przykład materialnych, prędzej, czy później pojawiało się samobójstwo. Skuteczne. Niestety. Wkrótce potem występuje efekt powszechnego zdziwienia, potoki pustych frazesów kondolencyjnych a potem... już nic. Tylko gdzieś w tym wszystkim, zapodział się człowiek. Zastanawiam się - kim był.

Â

Nie. Nie podam żadnego linku. Żadnego imienia, czy nawet pseudonimu. Nie jestem tanim dziennikarzyną, by wskazywać źródła i robić fotkę plamie na asfalcie. Zastanawiam się nad nim, nad bohaterem czterech zdań.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
FrytkaPunk   |2009-10-17 22:26:28
Czytając początek artykułu przypomniał mi się tekst Dezertera
\"Jeśli\":

To nie była historia z pierwszych strona
gazet
Historia szaleństwa i paranoicznych zdarzeń
Tylko sine usta i
okaleczone ręce
Opętany umysł i milczące serce

Bardzo trudno
jest nie myśleć o złych rzeczach
Śmierć sprzedaje się
najlepiej, jest jak towar w sklepach
Ale to za mało, ludzie pragną
czegoś więcej
Potrzebują mocnych wrażeń, chcą żyć
coraz prędzej
Jeśli nie jest to seks ani przemyt
narkotyków
Interwencja policji i przekupstwa polityków
Nie płyną
z tej sprawy wtedy żadne korzyści
Nie ma więc powodów by
zaprzątać sobie myśli

Jeśli nie jest to historia o której
warto pisać
Ani katastrofa którą warto pokazywać
Tylko mała
śmierć zupełnie na uboczu
Nieistotny szczegół który
łatwo jest przeoczyć

To tak tytułem stwierdzenia, że o takie
informacje nie ukazu...
Kowal   |2009-08-26 19:19:13
no koles przegioles Wiedsz gdzie se ten wierszyk wsadz.
Honka   |2009-10-17 22:25:32
A może warto przeczytać ze zrozumieniem? Zastanowić się nad przekazem tekstu
Dezertera? Myślenie nie boli.

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."