Podobne
| Bardzo brzydki tekst |
|
|
|
| Sobota, 29 Sierpień 2009 07:23 | ||||||
|
Wojna wojna i po wojnie. Minęło 70 lat i wydaje się, że prawie nic się nie zmieniło. Nadal Niemic - twój wróg, nadal Rosjanin - twój wróg, a wybrany i doświadczany naród brnie wśród trudów codzienności w świetlaną przyszłość. Ta świetlana przyszłość to tylko mrzonka - co prawda, ale chcemy. Chcemy bardzo, cokolwiek miało by to znaczyć.  Tak, niewątpliwie Niemcy napadli na Polskę. Można gdybać, mniemać i dzielić włos na czworo, ale to Niemiecka bomba spadła na Westerplatte, Warszawę i w milionach innych miejsc, nie zaś odwrotnie. Padliśmy bardzo szybko, i można sobie wyszukiwać daty, jak długo broniła się stolica, jak walczyla partyzantka, że bilismy się dłużej niż Francuzi czy Belgowie, czy ktokolwiek. Korniki w takich poszukiwaniach są niezastąpione, a rewelacyjne odkrycia których dokonują pozwalają nawet przypuszczać, że tylko cudem tak wspaniały kraj, jakim była i jest Polska, został pokonany. Ktoś napisał kiedyś, że to nie Niemcy zaczęli wojnę, tylko Hitlerowcy. Naszym sąsiadem wówczas, i teraz były i są Niemcy, więc próby zwalenia winy na kogoś innego, są po prostu nie na miejscu. Oczywiście, że u władzy był wówczas Hitler. Z jego wypaczoną wizją rzeczywistości, i wrogiem, którego nazywał po imieniu, wskazał wszystkim, kto jest odpowiedzialny za nędzę, która dotknęła Niemcy po pierwszej wojnie światowej. Teoria wspólnego wroga i głównego sprawcy była jasna, zrozumiała i wiele nie trzeba było, by wzbudzić gniew, który przysłużyl się sprawie ustanowienia rządów faszystowskich. Tym bardziej, że była wówczas potrzeba znaleźienia winnego wszystkich krzywd, poniżenia, głodu, inflacji, i czego tam jeszcze. Hitler wskazywał winnego i wykorzystywał gniew Niemców w swoich celach. Współczesne Niemcy, nie mają powodów do dumy w przypadku 1 września. Pojawiają się upiory, pojawia się poczucie winy i wstydu. Można tańczyć im na głowach recutyjąc "pierwszy września, pierwszy września". Można robić huczne obchody rocznic i ściągać delegacje z całego świata, by te pochylały głowy przed jednym z tysięcy pomników, odśpiewać hymny, organizować apele poległych i... No i co? Czemu to ma służyć? Oczywiście interesom. Skoro brakuje innych argumentów, to choć w ten sposób można coś zyskać. Nawet jeśli już nie dolary, czy euro, to chociaż wizerunek polityczny. Jakoś nie słyszałem w żadnych mediach, by Francuzi, Brytyjczycy, czy ktokolwiek inny obchodził tak hucznie i z taką pompą datę agresji Niemiec na ich kraje. No bo w końcu jakaż to duma z tego, że wróg napadł i zostaliśmy pobici? Co innego rocznice zwycięstw, albo rocznice kampanii które odniosły sukces. Ale z nami jest inaczej. Jest właściwie tylko jedna data wielkiego zwycięstwa, którą zna każdy Polak i jest z tego dumny. To oczywiście bitwa pod Grunwaldem. Na tym koniec. Czy wybaczyliśmy Niemcom 1939? A no nie. To nie leży w naszej mentalności i w naszym interesie. Ileż to razy, w czasie negocjacji warunków wejścia Polski do UE, słyszałem uproszczenia: Niemcy napadły na Polskę, a teraz zamykają rynek pracy dla Polaków. Albo teraz: pracowałem u tego niemca na farmie przez tyle miesięcy, a teraz powiedział mi, żebym wracał do domu - i tu oczywiście pada epitet pochodzący od nazwiska przywódcy sprzed 70 lat. Albo rurociąg Rosja - zachodnia Europa, "oni się dogadują tak, jak przed wojną: kosztem Polski". Czy wybaczyliśmy? Nie. I co z tego, że ktoś głośno powie "było, mineło, my cierpieliśmy a wam jest wstyd, podajmy sobie ręce i niech będzie zgoda", skoro natychmiast pojawi się wrzawa, że "może wy tam sobie wybaczcie jeśli macie co, ale my nie". Takie osamotnione wybaczenie to słynne słowa biskupów "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Jednak większość z nas, nie ma zamiaru prosić o wybaczenie. No bo za co? Dlatego, że w czasie wojny, byliśmy gnębieni? Czy, że przez 50 lat po wojnie byliśmy pod zaborem? - Nie! Ci, którzy za to odpowiadają, powinni zapłacić - to jest sprawiedliwość w naszym mniemaniu. Historia lubi się powtarzać. Na szczęscie brakuje nam kogoś, kto by tę drzazgę skutecznie i z rozmachem wykorzystał. Czy lepiej zapomnieć? Nie wiem. Może i tak. Mówiło się szumnie "pamiętać ale wybaczyć". Tylko, że to nie leży w cechach naszego charakteru. My lubimy pamiętać o swoim cierpieniu bardziej, niż o swoich dokonaniach. Więc Niemcy, jak i Rosja, na zawsze pozostaną tymi złymi narodami, przed którymi będzie się straszyć dzieci i będzie się o nich uczyć w szkołach, będzie się mówić, jak bardzo byli niedobrzy... Jesteśmy dumni z siebie, jesteśmy bardzo dumni ze wszystkiego i na każdym kroku. Jesteśmy dumni ze swego cierpienia, ze swoich poniżeń, swoich klęsk i póki to się nie zmieni, nie zapomnimy i nie wybaczymy. Niestety. I domyślam się, że ten bardzo brzydki tekst będzie niesmaczny dla wielu, bo przecież krytykuje nas, doświadczonych bolesną historią Polaków. Ale cóż. Ten list też wpisuje się w kontekst dumy z traumy historycznej - mojej dumy.
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |



