Podobne
| Zaufanie |
|
|
|
| Wpisany przez J.K. |
| Czwartek, 05 Listopad 2009 20:18 |
|
Bywa czasem, że trzeba zostawić mieszkanie pod opieką gościa... Może to być hydraulik, sprzątaczka, malarz, czy ktokolwiek inny. Czy można im zaufać i zostawić całe mieszkanie do dyspozycji? A w czym problem?
Jednym z większych plusów życia w zdrowym społeczeństwie jest zaufanie. Firmy oferujące wszelakie usługi, zatrudniają tu pracowników, którym pilnie patrzą na ręce. Już na samym starcie w nowej pracy, należy dostarczyć referencje. Na ogół wystarczy telefon i nazwisko byłego szefa, do którego nasz przyszły pracodawca z pewnością zadzwoni, by zapytać czego może się po nas spodziewać. Jeżeli ta rozmowa wypadnie po naszej myśli - pracę mamy prawie zapewnioną. Prawie, gdyż poza referencjami, należy jeszcze wykazać się znajomością rzemiosła, fachu w którym będziemy pracować. Jeśli to będzie odpowiadać naszemu pracodawcy - spokojna głowa. Zatrudnienie kogokolwiek w firmie usługowej, bez sprawdzenia referencji to hazard i mało kto może sobie na to pozwolić. To igranie z przyszłością własnej firmy. Jeśli jakiś pracownik zrobi coś źle, bądź cokolwiek zepsuje (o kradzieżach nie wspomnę) firma traci zaufanie a co za tym idzie, klientów. Cokolwiek zostanie zniszczone, musi zostać naprawione, bądź odkupione. I nie decyduje o tym jakiś organ sądowniczy, czy inna ważna instancja, tylko prosta relacja przedsiębiorca - klient. Nie warto iść na udry z klientem. Koszty będą z pewnością większe, niż ewentualne oszczędności. Traci się opinie a co za tym idzie możliwości pracy, czyli zarobku. By zaistnieć "na rynku" potrzeba lat ciężkiej i uczciwej pracy. Efekty przychodzą z czasem i są warte poświęcenia. Jednak wszystko można stracić niemal w mgnieniu oka. Sprawa ewentualnych kradzieży w domu klienta - jest prosto rozwiązywana. Policja jest wyjątkowo skuteczna i szybka, zaś sądy rozpatrują sprawę w najbliższym możliwym terminie, czyli 1-3 dni. Tak się zastanawiam jakie były efekty pracy specjalistów bez nadzoru w Polsce, które mógłbym sobie przypomnieć? Ech... Dużo tego, choć w większości napraw dokonywałem sam, zaś pod moją nieobecność, tylko koty mogły buszować po mieszkaniu, czasem jednak trzeba było wezwać "fachowców" i zawsze wiązało się to z urlopem... Na szczęście, to już przeszłość. |



