Krótko

Jest rzeczą zdumiewającą że istnieją biskupi gotowi błogosławić okręty wojenne, bombowce lub wojska przed bitwą, a którzy potępiają regulację urodzin.

Harrison Matthews
Odontoponera transversa cz. 5 PDF Drukuj Email
(4 głosów, średnia ocena 4.50 na 5)
Środa, 06 Maj 2009 18:41

Kolonia ma już ponad pół roku. Powinienem piać z zachwytu i opowiadać niesamowite rzeczy, Ale nie. Formi doskonale spisało się w przypadku roślin tropikalnych, w przypadku mrówek... No cóż. Dlaczego tak jest, opowiem po kolei.

 

Błędy w konstrukcji

Może i wyglądało fajnie na pierwszych zdięciach, ale jak się okazało formi ze szkła organicznego, mimo zapewnień producenta i dużej grubości, wsporników, śrób i kilogramów silikonu - jest do bani - gdyż za bardzo się wygina na wszystkie strony. Nadal uważam, że jest bezpieczne, tym bardziej, że mrówki nie zdradzają jakiejkolwiek ochoty poznawanie szerokiego świata, jednak estetyka... No cóż. Pozostawia wiele do życzenia.

Jeśli będziecie coś budować na własna rękę, weźcie pod uwagę, że:

  1. Szkło organiczne przy większych powierzchniach niż pudełko po ferrero - nie nadaje się.
  2. Urządzenia różnego typu, mimo iż producent daje 100 lat gwarancji - i tak się spalą po kilku miesiącach, więc mocowanie ich na stałe jest bezsensowne.
  3. Zamykanie na zasadzie zsuwanej szyby jest do bani. Tym bardziej, jeśli śrobione jest z materiału, który pracuje pod wpływem ciepła.
  4. Instalowanie półki w formi, dla gatunku, który się nie lubi wspinać, jest bezsensowne.

Ale poza tym, jest prawie OK.

Co padło

Na początku padł nawilżacz. No i podlewanie trzeba było robić ręcznie. Niby nic, ale trzeba wziąć pod uwagę, że takich rozmiarów tropikalne formi, potrzebuje min 1 litra wody na dobę. Rośliny trzeba zrosić, uważając przy tym, by nie prysnąć na gorącą żarówkę. Udało mi się spalić dwie w ten sposób.

Kolejna była pompka wodna, która miała dostarczać wodę na górną półkę i do "wodospadu". Jak wspomniałem, szkło organiczne się wygina więc trzeba było usunać wodę z basenu. Teraz jest tam żwirek. Może nie jest suchy, ale też nie jest to już basen. Z powodu braku wody w basenie, grzałka akwariowa straciła moc urzędową a co za tym idzie - zagroziło to ogolnej temperaturze w formi. Na szczęście dodatkowa żarówka pozwala utrzymać temperaturę na przyzwoitym, życiowym poziomie.

Roślinność

Dla porównania jak wyglądało formi na starcie i w chwili obecnej, dwa kolejne zdięcia. Sprzed pół roku, i z dziś. Odontoponera transversa Rożnica kolosalna. Ale to jeszcze nic. Odontoponera transversa Cała zielenina, za wyjątkiem bromeliad jest raz w miesiącu koszona. Tak właściwie nie przycinana, ale koszona. Rośnie w zastraszającym tempie i pnie się w górę jak oszalała. To za sprawą ciepła i wilgoci, która panuje wewnątrz. Dodatkowo szerokopasmowe lampy i dodatkowe UVA stymulują rozwój roślin. Co jakiś czas dodaję również preparatu, który stanowi kondensat kwasów organiczych, tak zwanej czarnej wody  lasów tropikalnych. Nie tylko jest to doskonała odżywka, lecz zapobiega pleśnieniu. Samorzutnie pojawiły się grzyby wewnątrz. Odontoponera transversa To jednak klasyczne grzybki, które nie zagrażają życiu mrówek. Pojawiają się z regularnością i tak samo regularnie obumierają. Nie niszczę ich. W końcu to kawałek czegoś naturalnego.

Kilka tilandis padło. Widocznie było zbyt ciepło - tak sobie tłumaczę. Jednak jeśli wziąć pod uwagę całą dostępną zieleninę, nie ma to najmniejszego znaczenia.  Niestety nie powiodło się zaszczepienie mchów. Szkoda, gdyż ten dodatek byłby miły dla oka, nie mówiąc już o mikroklimacie. Z trzech gatunków, tylko jeden, mech jawajski, bardzo opornie, w zupełnie zacienionych kątach - nieśmiało ożywa wypuszczając z ziemi pojedyńcze kłaczki. Oczywiście nawet nie próbowałem zaszczepić mchów występujących w tej strefie klimatycznej. Szkoda zachodu. Odontoponera transversa

Mrówki

W końcu mrówki: odontoponera transversa. Gdzie są? Nie wiem... No może przesadzam, ale widuję je rzadko Bardzo rzadko. Czasem tylko jedna wędruje polując. Na ogół nie dzieje się nic. Bywa, że i po parę dni. Wpuszczam rózne owady do formi, i przyznam, że znikają. Ale wypatrzyć mrówkę - to naprawdę coś. Są pewne problemy z doborem pożywienia. Tak nadal są te problemy choć minęło ponad 6 miesięcy! Dziś miałem wielkie szczęście. Udało mi się je skusić odrobiną surowej wołowiny. No i był to niesamowity widok, kiedy sześć mrówek rozdziera kawałki krwistego mięsa na strzępy! Odkąd przyjechały do mnie, do dnia dzisiejszego, nie widziałem jednocześnie tylu mrówek wędrujących po powierzchni formi. Ale ten widok rekompensuje czas oczekiwania. Naprawdę. Widząc te majestatyczne przegubowce z masywnymi szczękami, trudno oderwać się od szyby. Na standardowe pytanie - ile ich jest - pada moja standardowa odpowiedź - nie mam pojęcia.

Żywienie

Pięta Achillesa całej kolonii. Oczywiście "instrukcja obsługi" swoje, rzeczywistośc swoje. Początkowo wydawalo się, że problemów nie będzie. Skubały co się podawało, w małych ilościach, ale jednak. Polowały, pięknie rzucały się na owady podawane na pensecie. ale czasy sie zmieniły. Oczywiście nigdy nie brakowało latającego, czy pełzającego pokarmu. Dodatkowo próby z miodem, cukrem słodką wodą, woda z miodem czy jakimikolwiek odżywkami spełzły na niczym. Niby próbowały, ale niczego nie ubywało. martwe owady początkowo znikały z powierzchni, lecz później leżały calymi dniami. Åšwieże mięso: kura, wołowina, indyk - nic z tego. Omletów nie podawałem. Może zaryzykuję. Jajko też odpadało, choć początkowo żywo się nim interesowały. Zacząłem poważnie obawiać się o stan kolonii. Odontoponera transversa Dopiero dziś nastąpił przełom. Mam nadzieję, że to przełom. W domu pojawiła się wolowina. Nic nowego w sumie. Znowu bez większego przekonania podałem małe skrawki mięsa. No i wyszło na raz sześć "przegubowców"!

Nawyki, zachowanie

Jeśli chodzi o nawyki żywieniowe (poza problemami wyżej opisanymi) to ciekawostką jest to, że jako jedyne ze znanych mi mrówek nie zanoszą całego zdobytego pożywienia do gniazda. Messory potrafią znieśc kilogramy ziarna do mrowiska i nawt nie zjedzą setnej części z tego co zebrały. Podobnie inne znane mi gatunki. Odontoponera zabiera (jak mi sie wydaje) tyle ile potrzebuje. Reszta, leży nietknięte i trzeba resztki posprzątać, nim się zepsują.

Jedna mrówka prawie zawsze patroluje teren, choć prawie nigdy jej nie widać. Najczęściej siedzi ukryta gdzieś pomiędzy kamieniami czy grudkami gliny nieruchomo, "wypatrując", czy raczej czekając aż jej coś wpadnie w zasięg szczęk. Widuje je prawie wyłącznie wtedy, kiedy zmienia pozycję łowiecką, powraca, bądź wychodzi z gniazda.

Wyjście z gniazda jest niewidoczne. Tak komponuje się z otoczeniem, że tylko obserwując gdzie pojawiają się i znikają robotnice, można mniej więcej zlokalizować otwór wejściowy.

Nie wydobywają żadnej ziemi z wewnątrz i wydaje się, że wcale nie drążą tuneli. Z literatury wiem, że ten gatunek rozpycha ziemię wewnątrz gniazda i ubija ją odwłokiem, tworząc gładkie solidne ścianki.

Wilgotność musi być na bardzo wysokim poziomie 90-100%, zaś temperatura nie mniejsza niż 26,5C gdyż w przeciwnym wypadku mrówkę oglądać można tylko w internecie.

Gatunek wydaje się zupełnie ślepy, nie reaguje na żaden ruch w pobliżum chyba, że w bliskim, niemal w bezpośrednim kontakcie. Podobnie polowanie. Atakuje jedynie to, co wyczuje czułkami i wyczuje w tym obiekcie potencjalną zdobycz. Wówczas chwyta silnie w szczęki i żądli wielokrotnie, natychmiast ruszając z ofiarą w kierunku gniazda.

Nie reaguje na wstrząsy. Stukanie w szybę, otwieranie szyby zamykającej (prawie zawsze w trzaskiem) nie wywołuje najmniejszej reakcji. Jednak przy drobnej zmianie temperatury i wilgotności powietrza, dyskretnie, bez pośpiechu wycofuje się do gniazda.

Własne impresje

Jestem cierpliwy, jednak ta mrówka nawet moją cierpliwośc wystawia na próbę. Jest kapryśna, wybredna, wrażliwa i wiele razy w wymienionych powodów miałem jej dość. Takia jednak sytuacja, jaka zdażyła się dziś, potrafi mimo to, w pełni wynagrodzić tygodnie podlewania kwiatków, sprawdzania czujników i wyrzucania nietkniętych resztek pożywienia. Dla mnie to dostojne przegubowce. Budzą respekt. Oczywiście ani myślę pozbywać się tego gatunku. Mam co do niej pewne plany.

Plany

Plany są na załączonym zdięciu. Odontoponera transversa Nie wiem jeszcze kiedy je zrealizuje. Mam nadzieję że do końca tego roku. Biorąc pod uwagę zachowanie podopiecznych, nie ma najmniejszego powodu do pośpiechu. Ba. To też mi się w nich podoba. Nowe formi ma wymiary x,y,z  90 x 45 x 60 cm - więc nieco niższe od obecnego. No i 100% szkło!

[Poprzedni]

 

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Rosomak  - cierpliwość anielska..     |2009-10-18 09:31:59
Oż, a ja myślałem, że gmachówki są dla cierpliwych.. choć pewnie gdybym
pozwolił im się zakopać gdzieś to i tyle co widzę bym nie widział
Po dziennikach Messorów widzę jednak, że jesteś fanem takich
rozwiązań
ohmleT     |2009-10-18 09:33:29
No cóż. Pozostawiam w gestii królowej, jej królewską komnatę i nie
zaglądam do niej. Nie wynika to z niechęci do podglądania co się dzieje w
środku (chęć jest ogromna) ale z szacunku i troski o jej samopoczucie i
zdrowie
Poza tym, na powierzchni jest na ogół sporo do oglądania.
No, może to akurat nie dotyczy to odontoponery
Ta jednak jest
zdecydowanie wrażliwsza na to co się wokół dzieje.
Rosomak   |2009-12-08 01:13:14
Myślałeś o terra z OSB i zabudowie tego w szafce lub jakiejś wnęce ?
Wygladałoby o niebo lepiej niż takie szkło stojące
luzem. Podejrzewam że po nieudanej samodzielnej konstrukcji chcesz
mieć coś dobrego i gotowego do użytku, jednak czy montaż urządzeń w
takim terra nie będzie utrudniony, czy może nie planujesz tam już
nic montować ? :-)
Podrzucam link do tego o czym myślę:
http://www.gady-gady.pl/index.php?page=aranzacj...

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."