Podobne
| Mrówki i pleśń |
|
|
|
| Czwartek, 21 Maj 2009 17:10 |
|
Wiele już naczytałem się na forach oraz w wielu innych miejscach o problemach jakie sprawia pleśń. Są ich tysiące gatunków. Jedne z nich są groźnymi dla zdrowia pleśniami chorobotwórczymi, inne wręcz przeciwnie, biorą czynny udział w produkcji żywności, niektóre wydzielają użyteczne (bądź groźne) enzymy, czy antybiotyki. Na ogół mamy do czynienia, z procesem biodegradacji w którym te, biorą czynny udział. Nie będę się głęboko rozwodził na temat jaki gatunek szkodzi, jaki nie. Jako hodowcy - wiecie co was w oczy kole. Pytanie jakie się pojawia to dlaczego pojawiła się pleśń, jak z nią walczyć i czy w ogóle warto.
Czym jest pleśń Pleśń to grzyb. Mikroskopijny grzyb, który formuje bardzo rozległe sieci korzeni. Nawet w miejscu w którym nie widać gołym okiem uformowanej pleśni, mogą występować rozległe gałęzie grzybni. Jak powstaje Pleśni do "szczęścia" potrzeba tylko trzech składników odpowieniego (dla danego gatunku) podłoża, wilgoci i temperatury. Im chłodniej - tym gorzej sobie radzi. Im mniej pożywki - tym mniejsza szansa wystąpienia pleśni. Im mniejsza wilgoć, tym warunki dla jej rozwoju stają się trudniejsze. Pleśń występuje wszędzie, jednak głównie w postaci zarodników, które z wiatrem, dzięki człowiekowi czy zwierzętom przemieszczają się w niemal dowolne miejsce. Kiedy zarodnik znajduje odpowienie warunki, rozwija się i przyjmuje swoją dojrzałą postać. Pleśń na żywności Pleśnie które najczęściej i najłatwiej powstają, pojawiają się na żywności wszelakiego typu, zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Żywność zajęta przez pleśń pod żadnym pozorem nie może być konsumowana. W końcu trudno powiedzieć czy zjadamy penicylinę, czy też coś po czym wylądujemy w szpitalu na oddziele intensywnej terapii. No może przesadzam, ale warto mieć to na uwadze. Istnieją również gatunki, które potrafią modyfikować DNA. Walka z pleśnią/grzybem Jeśli chodzi o otoczenie człowieka, walka jest dość prosta. Jednak nie ma środka 100% pewnego, po użyciu którego nie tylko pozbędziemy się grzyba, ale i zabezpieczymy na zawsze dane miejsce przed jego ponownym pojawieniem się. Jesli podłoże jest złe dla jednego gatunku, inny gatunek czuje się dobrze. Zarodniki grzybów/pleśni są wszędzie w naszym otoczeniu, włącznie z powietrzem i usunięcie ich jest niemożliwe. Można tylko tworzyć takie warunki, aby pleśń miała trudne warunki do rozwoju. Przede wszystkim unikając wilgoci na tyle, na ile jest to możliwe. Zainfekowane ściany, szyby czy tworzywo sztuczne można osuszyć co skutecznie wyeliminuje, bądź ograniczy jej rozwój. Jest też cała masa preparatów chemicznych przeznaczonych do jej zwalczania. Sprawy się komplikują, kiedy grzyb atakuje człowieka, bądź jego zwierzęta. Walka z grzybami (przypomnę - pleśń to także grzyb) na organizmach żywych to walka z wiatrakami. Już wydaje się, że został usunięty, że "sprawa z głowy" aż tu pewnego dnia jest. Znowu. Gatunki, które atakują ludzi, głównie skórę, powodują stany zapalne które utrzymują się całymi latami. Leczenie jest drogie i ma negatywny wpływ na cały organizm, nie tylko na samego grzyba. A mimo to, grzyb powraca. Nie ma żadnej szczepionki, żadnego złotego środka. Organizmy żywe mają swoje mechanizmy obronne i potrafią się bronić, jednak to zależy od odporności danego osobnika oraz od warunków życia, jakie prowadzi. Co na to mrówki (strefa umiarkowana) Strefa tropikalna Tu muszę od razu coś wyjaśnić. W TV, gazetach i różnych reklamach pisze się o wycieczkach do tropików i podaje się super ofertę na wyjazd go Egiptu, Tunezji, czy na wyspy Bahama. To jest zdecydowanie inny klimat niż ten, który jest w Polsce, czy w ogóle Europie Środkowej ale to nie są tereny na których występują lasy tropikalne! Najbliższe lasu tropikalnego są wyspy Bahama, jednak z uwagi na wpływ morza, klimat jest tam nieco inny niż w prawdziwym lesie tropikalnym. W Egipcie czy Tunezji, a już tym bardziej w Europie - las tropikalny nie występuje. Chyba że na fotografiach. Krótko o lesie tropikalnym: - Temperatura 24 - 30OC wahania temperatury dzień/noc +/- 2OC, wahania temperatury zima/lato nie przekraczają +/-1OC - Opady deszczu w skali roku dochodzą do 2 000 mm. Przynajmniej raz na dzień - ulewa. Wilgotność 90-100% Ziemia nie jest wilgotna - jest zawsze mokra. - Podłoże lasu to glina, na której spoczywa średnio 1 metrowa warstwa ziemi powstałej z rozkładu rozkładających się tkanek roślinych. - Na dno lasu dociera bardzo mało światła słonecznego. Jest to bardzo mroczny las, na jego dnie często nie występują żadne rośliny, lecz często znaleźć można grzyby które nie wymagają słońca do wzrostu. - Drzewa sięgają wysokości 80 metrów i tworzą zwartą koronę uniemożliwiającą światłu dostanie się na dno lasu. - Rośliny - głównie rosną na drzewach (nie w ziemi) gdyż tylko wśród korony drzew mają szansę uzyskać dostateczną ilość światła słonecznego niezbędną dla wegetacji. Informacje, które można znaleźć w internecie, czy w różnych opracowaniach, mogą się znacznie różnić głównie pod względem temperatury, ilości i częstotliwości opadów oraz cykli zima/lato. Las tropikalny afryki, różni się od lasu tropikalnego Tailandii, czy Borneo. Szukając danych potrzebnych do budowy formikarium dla danego gatunku, trzeba znaleźć informacje z jakiego rejonu świata pochodzi, przynajmniej kraj pochodzenia, i dopiero wówczas szukać informacji o klimacie tamtejszego lasu. Reasumując. Las tropikalny to nie jest miejsce, w którym chce się spędzić wolny czas, na przykład wakacje. To męczarnia. Mam duże formikarium tropikalne (tropik Tajlandii) i drobne prace które czasem trzeba wykonać wewnątrz, zmuszają mnie by włożyć doń rękę czy nawet głowę na krótki czas. To nie jest przyjemne doświadczenie. Żar i wilgoć jest tak wielka, że odczuwa się duszności mimo, że sprawnie działa wentylacja. Wracając do tematu. Mrówki lasów tropikalnych mają jeszcze większy dobór środków które zabezpieczają je przed pleśniami. Na statystycznym obszarze 1 km2 występuje więcej gatunków drzew niż w całej Europie. Jeszcze bardziej zróżnicowana jest flora wegetująca w koronach drzew zdominowana przez epifity. Co można zastosować do ochrony takich mrówek przed pleśnią? Bardzo wiele. Na przyklad skórki z pomarańczy, cytryn, grejfrutów oraz pestki tychże. Można pokusić się o rośliny tropikalne oraz nasiona. Nasiona zawierają wiele olejków i terpen, które mają chronić zarodek przed niekorzystnymi czynnikami, w tym również i grzybami. Z definicji więc zawierają to wszystko, czego mrówki potrzebują. Wiele gatunkow mrówek bierze czynny udział w rozprzestrzenianiu niektórych gatunków roślin nie dlatego, że są to mrówki żniwiarki (jak messor) tylko dlatego, że gromadzą w swoich gniazdach nasiona roślin, które zapewniają im zdrowe warunki bytowania. No i oczywiście są jeszcze soki i żywice, ale tego wszystkiego było by za dużo jak na taki mały artykuł. O materiałach budowlanych Można to traktować jako dygresję, choć w gruncie rzeczy ściśle związana jest z tematem. Jeśli już ktoś zdecyduje się hodować mrówki lasów tropikalnych, bądź w ogóle taką, o której mówi się, że jest trudna w hodowli, bądź średnio trudna w hodowli to taki opis ma kolosalne znaczenie. Mrówce "trudnej" w pierwszej kolejności trzeba zapewnić warunki możliwie identyczne do tych, które występują w jej klimacie. Mrówki trudnej w hodowli, pochodzącej z lasu Amazonii NIE MOŻNA WŁOŻYĆ DO FORMI Z JAKIEGOŚ PUSTAKA CZY BETONU! Czyniąc tak - zapewniamy jej szybką śmierć. Nie ma znaczenia że temperatura i wilgotność jest właściwa, zaś mrówka ma to jedzenie jakie lubi. Ona i tak nie przeżyje. Oznaczenie "trudna w hodowli" nie odnosi się do zdolności hodowlanych jakie ktoś posiada, albo nie, ale do zdolności adaptacyjnych samej mrówki. Mrówka która w naturze żyje w mokrej ściółce o kwaśnym odczynie nie ma prawa przeżyć w wilgotnym bloku o odczynie zasadowym, pomijając już taki drobny szczegół jak sposób budowy komór gniazdowych dla danego gatunku, konsystencja materiału, czy sposób wentylacji. Ponadto, opisywane tu pleśnie i grzyby występują również i w gipsie czy betonie, jednak z uwagi na typ podłoża - są to inne pleśnie. Takie, z którymi dana mrówka nie potrafi sobie poradzić. Jeśli mrówka nie wymaga szczególnych warunków i korci nas nadal formi z materiałów budowlanych: - beton jest silnie zasadowy (pH powyżej 8,6) i nadaje się tylko do hodowli mrówek takich jak Monomorium pharaonis, czy ewentualnie Lasius niger, wszystkie inne odmiany padną, zachorują ną na rózne grzybice lub przynajmniej ogólnie osłabną stając się podatne na inne zagrożenia. Reasumując: Na 99% polecam stare pustaki lub gips naturalny. Zawsze można wymoczyć formę gniazda przed wprowadzeniem mrówek w 1% roztworze kwasu cytrynowego z dodatkiem niewielkiej ilości (do 1%) glukozy - moczymy gotową formę okolo 2-3 godziny, suszymy i gniazdo jest już bezpieczne. To tyle o betonie i innych pustakach. Jeszcze raz chcę podkreślić - nie każda mrówka lubi tego typu gniazdo. Zapytajcie na forum, poszukajcie porady kogoś, kto już prowadził hodowlę w warunkach, które sami chcecie zastosować.
Zastosowania w formikarium Jedno jest pewne. Zrobicie jak zechcecie i na własną odpowiedzialność. Napiszę tylko jakie ja podjąłem środki ostrożności. Przede wszystkim: Pleśń na korku - jeśli pojawiła się na skutek nawilżania, a nie na skutek zepsucia się żywności - nie ma się czym martwić. Namoczony korek zawsze pleśnieje. Trwać to może nawet parę tygodni, lecz później pleśń traci podłoże dające warunki odpowiednie do dalszej wegetacji. Pleśni na zamoczonym korku nie da się uniknąć (chyba że jest to korek uprzednio chemicznie preparowany) ale też nie ma się czym martwić. Mięta - można polożyć całe liście, bądź grubo pocięte, na powierzchnię formi czy areny. Trzeba je jednak usunąć po kilku godzinach, gdyż ich intensywny zapach nie jest tym, co mrówki lubią najbardziej. Skórki z pomarańczy, cytryny, grejfrutów - warto najpierw oddzielić tryskającą sokami skórkę od białego, bezużytecznego dla nas miąższu, następnie ułożyć w formi. Zabieg - tak jak i poprzednio nie powinien trwać więcej niż kilka godzin. Nasiona można bez obaw pozostawić na dłużej, jeśli są wysuszone. Jeśli są wilgotne mogą z czasem zacząć się psuć. Żywica. Tego do tej pory nie testowałem na mrówkach, ale zalecałbym umiar jeśli chodzi o ilość. Warto też użyć żywicy zaschniętej, nie ciekłej. Ciekla może spowodować śmierć mrówek, natomiast zaschnięta, mimo iż dla ludzkiego nosa jest prawie bezwonna - swoje właściwości biobójcze zachowuje przez długie miesiące a nawet lata. Podobnie sprawa ma się z igliwiem.
Inne środki zapobiegawcze Higiena to najważniejsza rzecz, jaką musimy zapewnić już w momencie projektowania formikarium. Na długo zanim wprowadzimy tam nasze podopieczne. Dygresja: W średniowiecznej Europie zwyczaj mycia się codzień, czy czyszczenia i preparowania żywności, nie istniał. Efekt - długość życia Europejczyka rzadko przekraczała 40 lat, zaś gęstość zaludnienia w miastach niemal nigdzie nie przekraczała 500 tyś. W XVII wiecznej Japonii, w mieście Edo (dzisiejsze Tokio) liczba mieszkańców przekraczała milion, lecz tam, nawet żebrak mył się co dzień i jadł z umytej miski. Odpadków nie wylewało się na ulicę pod groźbą utraty głowy, zaś specjalne służby pożątkowały dzielnice. Tak więc dbajmy o higienę, bo nie warto tracić głowy z błachego powodu. Jeśli na powierzchni formi, na żywności, pojawi się pleśń - należy ją usunąć, lecz jeśli już pleśń pojawi się wewnątrz komory - zalecam ja tam pozostawić. W tym przaypadku, raczej nie podawałbym ponownie tego samego pokarmu przez dłuższy czas, zaś następnym razem, podał znacznie mniejszą ilość, by mrówki zdołały ją przetworzyć. Rozbieranie formi, czy przeprowadzanie na siłę mrówek do nowego gniazda bardziej im zaszkodzi niż jedna zapleśniała komora. Co więcej, u wielu gatunków mrówek, część komór przeznaczona jest z założenia do przechowywania odpadków. Środki chemiczne Jest ich wiele. Bardzo wiele. Wszelkie środki ochrony roślin, preparaty zapobiegające chorobom pszczół, ocet, kwas mrówkowy i wiele innych których celowo nie będę wymieniał - ODRADZAM. Jak na początku pisałem - takie preparaty są doskonałe kiedy chcemy usunąć pleśnie z wilgotnej łazienki, z szafki pod zmywakiem, z upraw które do czasu zbiorów mają dość czasu by pozbyć się chemii, ale zupełnie nie nadają się do zastosowań z bądź co bądź delikatnymi owadami jakimi są mrówki! Nie wspominając już o tym, że są szkodliwe dla samego człowieka. Często są to trucizny, bądź zwyczajne środki żrące a ich nieumiejętne używanie może skończyć się plamami na skórze - pamiątką na całe życie, ślepotą, bądź innymi przypadłościami, których długa lista jest bardziej przerażająca niż jakakolwiek pleśń. Inne animalia Może jest to i dziwne, ale jednym z doskonałych rozwiązań, chroniących formikarium przed pleśnią, jest wpuszczenie do formi isopodów (jest wiele nazw zwyczajowych, w tym miejscu pozostanę przy isopodach). Taki "robak" może nie wygląda zbyt dobrze w formikarium, lecz jeśli dysponujemy dość dużą ilością miejsca, zaś wilgoć i procesy gnilne w formi są powszechne, ten mały robaczek może dokonać rzeczy niesamowitych. Z natury, żyje w zacienionych miejscach, stroni od suchych miejsc, żeruje na tkankach roślinnych ulegających gniciu, czyli dokładnie tam, gdzie pojawia się pleśń. Jest więc naszym sprzymierzeńcem. Co więcej, wiele gatunków mrówek nie atakuje tego niepozornego bohatera, jeśli już jednak zostanie wciągnięty do jadłospisu bdzie stanowił doskonałe źródlo białka. Jednak i tu mamy do czynienia z pewnym niebezpieczeństwem. Tu, jak i w każdym przypadku, nie należy przesadzić z ilością ispodów w formikarium, gdyż te w przypadku braku butwiejącej tkanki roślinnej, by żyć, zaczynają podgryzać żywe i zdrowe rośliny. Co mi sie udało Około miesiąca po wprowadzenia do formi Messor hesperius, pojawiły się roztocza. Szczęśliwie akurat nie te, które atakują żywe mrówki. Jednak nie byłem z tego powodu specjalnie szczęśliwy. Pomysł ze skórką z pomarańczy okazał się dobry. Przez 2 kolejne dni, na powierzchni formi układałem skórki, po czym przestałem. Już w kilka dni później wszelki ślad po woztoczach zniknął na dobre. W 2 formikariach tropikalnych, w miejscach w których światło jest bardzo ubogie, zaś temperatura wysoka, podobnie jak wilgotność, pojawiły się pleśnie podobne do pleśniaka białego. W tym przypadku pestki z cytryny okazały się skuteczne. Isopody są stałymi mieszkańcami moich 2 z 4 formi. Nie rażą, ale dodają trochę naturalności do odrobiny świata, który podziwiam.
Na zakończenie Nie wpadajmy w panikę, kiedy w rogu formi, czy na powierzchni korka pojawi się placek pleśni. To nie jest jednoznaczne z zagładą naszej kolonii. Nawet mrówki, choć to niewielkie stworzenia, mają swoją odporność. Faktem jest, że jeśli pojawia się pleśń, i rozwija się bujnie, jest to wskazówka, że coś jest nie tak. Wówczas trzeba działać.
Artykuł powstał przy współpracy i konsultacji doktora nauk chemicznych Sławomira Maślanki
|



