Brygada jaskiniowców wyruszyła na polowanie. Dziś grasowali na terenach Edynburskiego zoo. Podobno żadne zwierze nie zostało pożarte, ale jakimś sposobem w jaskini pojawiły się dwie sztuki uwędzonego kurczaka. No cóż. Może w poniedziałek w gazetach dowiem się szczegółów.
Niestety mnie tam nie było. Takie polowanie i tylko 2 kurczaki? Coś mi tu nie pasuje. Trzeba przecież coś włożyć do lodówki.
Szczerze mówiąc to za bardzo nie ma tam co oglądać. Trochę człekokrztałtnych, Kotek, kilka psów z dzikiego zachodu i zebry. Kurczaków nie liczę, gdyż zakładam, że już ich nie ma.
Zdziwilo mnie, że w zoo, które tak się ceni i które tak jest chwalone przez tubylców nie było żadnych łuskowatych. Å»adnego węża z kieszeni, jaszczurki, czy innego krokodyla. No ale przynajmniej kotka mieli. Poza tym jakaś banda łosi koniecznie chciała się dostać przed obiektywy, ale skutecznie chroniła bezbronnych turystów zapora z drutu kolczastego z prądem pod wysokim bardzo napięciem.
Szkoda tylko, że żadnej zdobyczy w jaskini nie ma i jutro znów trzeba będzie wybrać się na polowanie do Lidla. Ale nie powiem. Kurczaki były OK. I po obiedzie nadeszła pora na zasłużoną drzemkę.
Zoo w Edynburgu słynie z tego, że zwierzęta wychodzą z klatek by oglądać ludzi. No ale teraz takiej imprezy nie było. Podobno pingwiny wyszły sobie na spacer i do dziś nie wróciły. Ostały się tylko materiały archiwalne.