Krótko

Feci, quod potui, faciant meliora potentes

 

zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej.

Znowu jesteśmy najlepsi PDF Drukuj Email
(6 głosów, średnia ocena 4.67 na 5)
Wpisany przez J.K.   
Środa, 12 Sierpień 2009 18:45

Własnie znalazłem taki kwiatek w necie: "W Unii zazdroszczą Polsce..." No i znowu okazuje się, że w kraju, gdzie nikt, niczego dobrego pewny być nie może, są powody do dumy. Ale po kolei. Jakież to kwiatki mamy na tej grządce...

 

"Wykształceni, przedsiębiorczy, ale także niezwykle rodzinni". No tak. Młodzież się krztałci. To świetnie. Doskonale. Będzie więcej bezrobotnych z wykrztałceniem wyższym. Od lat, najwięcej kandydatów na wykwalifikowanego bezrobotnego przypada na licencjatów z licencją "marketing i zarządzanie". Nic dziwnego, że każdy chce być bogaty, mało się napracować, a jeśli już, to niech ktoś inny wykona całą robotę za mnie. Ja mogę to zarządzić. Ot co. Więc będziemy się krztałcić w zarządzaniu, bo przecież siedzenie w fotelu i składanie podpisu jest lepsze niż walenie młotkiem w fabryce. Prawda. Tyle że przynajmniej 30% "bardzo ambitnych" wpadło na ten sam pomysł. Zawsze jest jeszcze wyjście ewakuacyjne, jeśli nie uda się znaleźć pracy jako osoba od zarządzania, można bowiem zmywać stoliki w fastfoodzie LondyÅ„skim, bo tam z tak wysokimi kwalifikacjami z pewnością dostanie się pracę! I będzie można znajomym po powrocie powiedzieć, że zarządzało się działem higieny MacDonald-a.

Przedsiębiorczy. Oczywiście! Przecież od zawsze chyba istniało to powiedzenie "lepszy gram handlu, niż kilo roboty". Tak więc mamy wielu handlowców. Początkiem lat '90 tysiące handlowców przemycało tandetę z Austrii, tudzież innej zagranicy, by sprzedawać na ulicy to, czego jeszcze nie było w popeerelowskich sklepach. I tak mniej więcej zostało. Ale każdy młody wie, że (jak to w "marketingu i zarządzaniu") żeby rządzić, trzeba mieć firmę. Zatrudnić się w firmie to tyle co być rządzonym, a tego przeciez nie lubimy bardzo. No więc trzeba założyć swoją firmę, by bycie rządzonym, przełożyć na rządzenie samo w sobie. "Na początku wiadomo, że jest trudno, ale powoli zarobimy tyle, by zrobić coś większego" - tyle razy takie teksty słyszałem, że już mi się nawet śmiać nie chce. Ba! Byłem takim samym idiotą i też tak mówiłem!

"Ze wszystkich statystyk wynika, że polska młodzież jest najbardziej zagrożona ubóstwem w całej Unii Europejskiej. Bieda może dotknąć co czwartego Polaka" I to wprowadza nieco trzeźwiejszy obraz rzeczywistości. Nie wątpię że to jest fakt. Ale jak to się ma do wykrztałconych i przedsiębiorczych? Przywołam taki obrazek. W krótkim czasie po opuszczeniu wojsk naszego wielkiego brata z terenow naszego wspaniałego kraju, pojawiły się informacje, że bracia zostawili w spadku całe miasteczko wraz z cudownymi terenami, gdzie mieszkanie można kupić za grosze i rozkoszować się sielankowym życiem na łonie prawie nieskażonej natury. Zapomniała mi się była nazwa tej przecudnej mieściny. Mniejsza o to. Oczywiście nazjeżdżało się narodu, wykupili mieszkania, pozakładali biznesy (sklepy) i... I QPA. No bo łono natury może i fajne, ale nie ma gdzie zarobić grosza, bo przemysłu czy turystyki zero. Nawet sklepikarze zaczęli plajtować, bo klientów mieli i owszem dużo, tylko mało kto płacił, a kupowanie "na zeszyt" wkrótce wyczerpało ambitnych przedsiębiorców. Moim zdaniem Polska, to takie właśnie miasteczko, gdzie każdy wypoczywa na łonie prawie nieskażonej natury, wsłuchując się odgłosy mruczenia własnego, pustego żołądka. Ale co tam. I tak jesteśmy lepsi, bo lepiej wykrztałceni!

Konserwatywni i rodzinni. Tak tak. Jesteśmy niestety. Jak to rozumieć? Konserwatywni, gdyż to co nowe, jest nietypowe, obce więc wrogie. Inaczej ktoś się ubiera, słucha innej muzyki, nie chodzi do kościoła, czy co gorsza lubi porzedniego, albo obecnego prezydenta, albo ma lepszy samochód niż wszyscy w okolicy, albo lepszą, (czyt, lepiej płatną) pracę. To napewno nie jest jeden z nas. To obcy, albo złodziej, albo prszypadkiem udało się dziadowi.... Odstaje wyrażnie, więc jest na zawistnych językach. Otóż to. Co nie przystaje do ogólnej szaroburości - jest obce. Obce jest wrogie, bo nie jest nasze. Ot konserwatyzm po naszemu. Rodzinnośc? Ech! Åšmiechu warte. Rodzinność po naszemu wynika z... Konserwatywności samej w sobie! Moherowe berety mówią NIE dla prezerwatyw i aborcji, grzmiącym głosem wołają o pomstę do nieba ambony, których ci nie brak, a wszyscy świadomi są tego, że być przyłapanym na kupowaniu durexa w kiosku ruchu to wstyd i haÅ„ba! A młodzież chce się wyszumieć, poczuć radości miłości, nie czuć się ograniczonym w swoich czynach i wyborach więc... 18-20 letnia matka to nic niezwykłego. Tylko potrzeba kogoś by pomógł matce i dziecku. Oczywiście tym kimś jest ojciec. A ponieważ nikomu nie chce się wałęsać po sądach i innych prawnikach, lepiej wziąć ślub od razu a reszta "jakoś się ułoży" No i tak się układa nasza rodzinność. Rodzice z przypadku. Miliony konserwatywnych przypadkowo rodzinnych rodaków, bardzo przedsiębiorczych, wykrztałconych i bardzo, bardzo dumnych.

Tolerancyjni dla innych.

Oj tak. Bardzo "tolerancyjnych". To jak dowcip w kiepskim stylu. Oczywiście że każdy (prawie) chciałby poznać kogoś innego, inny kolor skóry, inny język, inne obyczaje. Zawsze to coś nowego w naszej konserwie. A może przy okazji załatwi nam ów inny zaproszenie do USA? A może w ostateczności wycieczkę, czy choćby tani nocleg i pracę w Holandii? A może ten murzyn przyjechał tu z biednego kraju Afryki i warto by spytać czy mu tu kiełbasa smakuje? A swoją drogą kiedy już się naje, warto by już sobie pojechał... Bo w ostatecznym rozrachunku to nasz kraj jest. Jedna z do niedawna współrządządzących partii miała to wypisane na ustach każdego jej członka. Tolerancja? Polecam ten link. Cóż więcej będę tu stukał. Tu nasza niby duma, reprezentant, prezydent. Prawo i sprawiedliwość samo w sobie.

To może coś pozytywnego? Ok? Jest coś pozytywnego. Ewidentnie widać, że młodzierz chce czegoś więcej, chce czegoś lepszego. Oby tak się stało! Ale na początku wiadomo, że będzie trudno, ale powoli zrobi się tyle, by później powstało coś...

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Honka  - Kwintesencja tolerancji Polaków     |2009-08-13 11:25:26
"Modlitwa Polaka" - cytat z "Dnia Åšwira":
"Gdy wieczorne
zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę
mojÄ… zanoszÄ™. Bogu ojcu i synowi, dopierdolcie sÄ…siadowi. Dla siebie
o nic nie proszÄ™, tylko mu dosrajcie proszÄ™. Kto ja jestem? Polak
mały. Mały zawistny i podły. Jaki znak mój - krwawe gały. Oto
wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie tego skurwysyna.
Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał
cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle
żeby miał marnie. Żeby miał AIDS, zabijaka, oto modlitwa
Polaka."
Nic dodać, nic ująć....

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."